Poniższy przepis wpadł nam kiedyś w oko. Nie bylibyśmy sobą gdybyśmy przepisu nie sprawdzili i nie zmodyfikowali. W oryginalnym przepisie zaleca się spożywanie ciasta następnego dnia po upieczeniu a najlepiej jeszcze każdą kromkę podpiec w tosterze.
Jednak u nas żadne ciasto nie przetrwa do następnego dnia. Chyba, że będzie w baaaaardzo dużej ilości ;-)
Z tego powodu nasze ciasto zostało polukrowane i udekorowane orzechami. Większość bakalii w naszym przypadku to były figi, morele, żurawina i rodzynki plus kilka orzechów. Dzięki temu zabiegowi, ciasto po upieczeniu nie było suche a wręcz -jak to jeden z kolegów określił - „lekko zakalcowate”.
Składniki:
- 160 g rożnych bakalii
- 100 g otrąb (zmieszaliśmy pszeniczne z żytnimi)
- 120 g cukru dark muscovado
- 200 ml ciepłego naparu z herbaty
- 100 g mąki
- 1 i ½ łyżeczki proszku do pieczenia
- 1 i ½ łyżeczki przyprawy do pierników
Wykonanie:
Otręby, cukier i suszone owoce zmieszać i zalać (najlepiej w misce) ciepłym naparem mocnej herbaty. Zamieszać jeszcze raz i odstawić na pół godziny by wszystko nasiąkło herbatą.
Po tym czasie dodać mąkę z proszkiem do pieczenia i przyprawy. Keksówkę (ok. 24 cm) wyłożyć papierem do pieczenia, włożyć ciasto i wyrównać (można postukać foremką).
Wstawić do nagrzanego do 180 stopni piekarnika i piec przez około 45 minut (do suchego patyka). Najlepiej skontrolować po 30 minutach i ewentualnie dopiec.
Smacznego!
Mała uwaga: jeśli nie macie otrąb to można użyć płatków owsianych błyskawicznych lub delikatnie zmielić płatki górskie.